Pies w Sylwestra - jak pomóc

Zaczęło się… Słyszalne od kilku dni huki wystrzałów wskazują, że nieuchronnie zbliża się Sylwester – dla kogo radosny, dla tego radosny, ale na pewno nie dla zwierząt (domowych i dzikich), a także dla ich właścicieli. Jak każdego roku i tym razem animalsi w fundacjach, stowarzyszeniach i schroniskach będą mieć pełne ręce roboty, będzie ogrom niepotrzebnego stresu, strachu, rozpaczy, a media społecznościowe i słupy ogłoszeniowe w całej Polsce zapchane zostaną ogłoszeniami o zaginięciu psa lub kota. O tragedii tych domowych będziemy wiedzieć – o tragedii dzikich zwierząt mało kto myśli… Nie cierpię sylwestrowego hałasu, bo żadnego z tego pożytku (dla ludzi też, zważywszy, że kolejny raz poleje się krew z urwanych palców, dłoni, poranionych twarzy), ale to jak walka z wiatrakami. Jeśli nie można tej głupoty zwalczyć, trzeba się zabezpieczyć – a już na pewno nasze zwierzęta domowe!

Zaopatrz swojego psa w adresatkę!

To najprostsza i najważniejsza rzecz, jaką możesz zrobić! Nie musi to być super piękna adresatka. Wystarczy, że na kawałku plastiku, na obroży, na szelkach zapiszesz niezmywalnym markerem imię psa i twój numer telefonu. To kilka lub kilkadziesiąt złoty, ale nieporównywalnie mniej, niż późniejsze poszukiwania i oferowanie nagród pieniężnych za odnalezienie.
Jeśli twój pies nosi szelki, to OK, natomiast jeśli wyprowadzasz go w obroży, w okresie sylwestrowym zakładaj mu… 2 obroże! Najpierw tę opisaną, a następnie tę zakończoną smyczą. Dlaczego? Z moich wieloletnich animalsowych doświadczeń wynika, że czasami pies bywał „opisany”, ale w panice wysuwał łeb z obroży, a właściciel zostawał ze smyczą, obrożą i… adresatką.
Często słyszymy, że nie ma strachu, bo pies jest zaczipowany, więc łatwo się odnajdzie. Nic bardziej mylnego! Czipowanie jest OK, ale jeśli zostaje odnaleziony przez prywatną osobę, która nie ma czytnika czipów, której do głowy nie przyjdzie, by poprosić o to najbliższego weterynarza czy straż miejską, czas na dotarcie do właściciela niepotrzebnie się wydłuża…. Pomijam fakt, że spotkałam się w Poznaniu z przypadkiem, gdy wezwana do psa straż nie miała czytnika i wzywała Eko Patrol!

Zabierz psa na spacer na najmocniejszej smyczy, jaką posiadasz!

Jest to szczególnie ważne dla właścicieli dużych, silnych psów, aczkolwiek nawet mały pimpek w panice może nieźle szarpnąć! Posprawdzaj sprawność karabińczyków.
Jeśli mieszkasz na wsi, blisko lasu i często spacerujesz z psem leśnymi traktami, ta masywna smycz i obroża będą także niezbędne, ponieważ z moich „wiejskich” doświadczeń wynika, że i tutaj ludziska lubią postrzelać, niestety.
I teraz napiszę coś, za co niektórzy zechcą mnie powiesić, ale ja i tak będę trwała przy swoim zdaniu. Otóż, jeśli już koniecznie musisz iść z psem w Sylwestra w okolice lasu, nigdy nie spuszczaj go ze smyczy i… nie zakładaj kagańca!!! Jeśli pies zerwie się w panice, pójdzie w las i zabłądzi, nie ma dla niego nic gorszego, niż kaganiec na kufie. Po pierwsze staje się całkowicie bezbronny wobec zagrożeń, jakie na niego czyhają (dzikie zwierzęta, inne, obce psy), a po drugie tragedią jest, gdy wycieńczony, samotny pies nie może napić się wody z przydrożnej kałuży.
Wiem, zaraz podniosą się głosy, że to ten pies może być zagrożeniem dla zwierzyny leśnej, ale uwierzcie mi, że dla przerażonego, szukającego powrotnej drogi do domu psa, ostatnią rzeczą jest chęć pohasania dla zabawy za napotkanym zającem. Takie jest moje zdanie – koniec kropka.

Nie zostawiaj psa biegającego swobodnie po posesji!

Pies ze strachu potrafi pokonać nawet najwyższy płot czy bramę. W tych dniach staraj się zawsze mieć psa na oku, wpuść go do domu lub udostępnij mu garaż – tak, by czuł się bezpieczny. Pilnuj, by pies lub kot nie wymknął się przez niedomknięte drzwi lub okna.

Nie zabieraj psa na sylwestrowe imprezy masowe!

To największa głupota i to nie tylko w Sylwestra… Kiedy widzę durnych właścicieli, ciągnących swoje psy w tłum na koncertach czy innych masowych imprezach, mam ochotę podejść, rzucić właściciela na kolana i kazać mu przejść chociaż 20-30 metrów, ze wzrokiem na wysokości setek stłoczonych ludzkich kolan, bez możliwości ucieczki. Do tego dziesiątki ludzkich stóp, depczących psie łapy, ogrom obcych zapachów, obcych odgłosów… wszechogarniający chaos. A w sylwestrową noc dodatkowo fajerwerki na niebie, butelki świszczące w powietrzu i tłuczone szkło na chodnikach, o które psiak niefortunnie może pokaleczyć łapy. Zdarzały się wypadki, gdy psy łapały w pysk przelatujące petardy, które potem raniły je lub zabijały.

Na ostatni spacer zabierz psa nie później niż 2-3 godziny przed „godziną zero”!

A potem zapewnij mu w domu spokojny, w miarę cichy kącik, w którym będzie czuł się bezpiecznie. U wielu psów (kotów także) sprawdza się łazienka, najczęściej bez okien, więc zwierzak nie widzi fajerwerków, a odgłosy petard docierają mocno przytłumione. Moja śp. Nuka wybierała właśnie łazienkę, ewentualnie miejsce pod krzesłem, przykrytym aż do podłogi pokrowcem. Charlie natomiast zakopuje się w poduszki na łóżku.
Nie zachowuj się wobec psa przesadnie „pieszczotliwie”. Staraj się zachowywać spokojnie i naturalnie, bo da to psu większe poczucie bezpieczeństwa niż przesadne tulenie i głaskanie.

Zaprowadź psa do weterynarza!

Kota też! Jeśli zwierzak naprawdę nie radzi sobie ze stresem, mogą pomóc środki uspokajające, ale nigdy nie ordynuj ich samodzielnie, bez porozumienia z weterynarzem! Wiele osób podaje zwierzakom leki uspokajające, przeznaczone dla ludzi, w tym ziołowe, ale nie masz pewności, jaka dawka będzie bezpieczna dla twojego psa czy kota.

Zrób zwierzakowi aktualne zdjęcie!

To bardzo ważne, ponieważ kiedy zdarzy się najgorsze i psiak zaginie, aktualne zdjęcie będzie ci potrzebne do zamieszczenia w ogłoszeniu. Zwierzęta z biegiem czasu się zmieniają, zmienia się ich waga, postawa, umaszczenie, na starość siwieją, więc nie ma nic gorszego niż świadomość, że nasz pies ma 8 lat, a my właściwie posiadamy jedno zdjęcie z okresu, gdy był kilkumiesięcznym szczeniakiem.

Tych kilka rad to podstawowe BHP sylwestrowe. Oczywiście, można, a nawet trzeba przyzwyczajać zwierzęta do hałasu, ale z własnego, wieloletniego doświadczenia wiem, że nie z każdym zwierzakiem się udaje. Najczęściej też, podobnie jak u ludzi, z wiekiem zmieniają się ich preferencje, odporność na hałas itd. To, co dla szczeniaka było dobrą zabawą, dla psa w wieku 5-7 lat i więcej może być mordęgą. Dlatego nigdy nie kieruj się zasadą: „mój pies (kot) zawsze świetnie znosił Sylwestra”. Kiedyś może być ten pierwszy raz, kiedy zwierzak odmówi udziału w „szampańskiej zabawie”. I będzie to zupełnie normalne.

Cóż, pozostaje mi życzyć wszystkim zwierzętom i ich właścicielom spokojnego, bezstresowego Sylwestra. I obyśmy wszyscy obudzili się w Nowy Rok w komplecie!

Tak sobie myślę, że następny wpis będzie chyba o tym, co zrobić, kiedy stanie się najgorsze i nasz zwierzak się zgubi…